Smacznego Kolego!: Racuchy z jabłkami: Mm mm cieplutkie racuchy z jabłkami :) Dawno ich nie jadłam i dzisiaj smakowały wyśmienicie. Słodkie, puszyste , co tu dużo mówić po prostu...
Za tydzień dla moich gości zrobię takie jak nic!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 maja 2016
poniedziałek, 22 lipca 2013
Sernik nowojorski
![]() |
| Sernik nowojorski |
Wczoraj było o królu z Wiednia, dziś będzie o królu z Nowego Jorku, bo moim zdaniem na takie miano zasługuje sernik nowojorski. Jest wyjątkowy w swoim smaku, tak delikatny i gładki jak tylko może wymarzyć sobie podniebienie. Słowem prostym (i nieco rubasznym) - "niebo w gębie"!
Nie spotkałam się z inną opinią konsumujących owo cudo, bo już kilkakrotnie dane mi było go wykonać. Jesli ktoś chce zaskoczyć swoich gości świetnym sernikiem - polecam - sukces gwarantowany.
Pierwszy raz spotkałam się z przepisem na "Moich wypiekach" i składniki podaję wg tego przepisu, dołączając pewne swoje sugestie. Opis wygląda trochę na skomplikowany, ale naprawdę nie jest - jako rzekę ja, wyrobnica owego ;-)
Spód:
70 g miękkiego masła, najlepiej roztopionego
140 g ciastek zbożowych (ja wykorzystywałam otrębuski lub z inne z ziarnami)
Ciastka pokruszyć na drobno, z reguły te zbożowe są bardzo kruche, więc nie ma z tym problemu, można użyć jakiegoś wałka, ale ręka też w zupełności powinna wystarczyć. Wymieszać z masłem. Wyłożyć na natłuszczoną tortownicę . Tortownica powinna mieć 23 cm, jeden raz zrobiłam w większej i nie był zbyt wysoki. Rozłożyć na spodzie, włożyć do schłodzenia na jakieś 30 min do lodówki.
Masa serowa:
1 kg serka typu philadelphia lub twarogu dwukrotnie zmielonego
250 g drobnego cukru
3 łyżki mąki pszennej
aromat waniliowy
skórka otarta z jednej cytryny
1,5 łyżeczki soku z cytryny
3 duże jajka
1 żółtko
200 ml kwaśnej gęstej śmietany (18%)
Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę (nie za długo).
Masę serową wylać na schłodzony spód. Tortownicę owijamy starannie folią aluminiową, łącznie spód i brzegi najlepiej 2-3 warstwy w zależności od grubości folii, niektóre są bardzo cienkie. I nie do pieca jeszcze ;-) Będzie nietypowo...
Pierwszy raz spotkałam się z przepisem na "Moich wypiekach" i składniki podaję wg tego przepisu, dołączając pewne swoje sugestie. Opis wygląda trochę na skomplikowany, ale naprawdę nie jest - jako rzekę ja, wyrobnica owego ;-)
Spód:
70 g miękkiego masła, najlepiej roztopionego
140 g ciastek zbożowych (ja wykorzystywałam otrębuski lub z inne z ziarnami)
Ciastka pokruszyć na drobno, z reguły te zbożowe są bardzo kruche, więc nie ma z tym problemu, można użyć jakiegoś wałka, ale ręka też w zupełności powinna wystarczyć. Wymieszać z masłem. Wyłożyć na natłuszczoną tortownicę . Tortownica powinna mieć 23 cm, jeden raz zrobiłam w większej i nie był zbyt wysoki. Rozłożyć na spodzie, włożyć do schłodzenia na jakieś 30 min do lodówki.
Masa serowa:
1 kg serka typu philadelphia lub twarogu dwukrotnie zmielonego
250 g drobnego cukru
3 łyżki mąki pszennej
aromat waniliowy
skórka otarta z jednej cytryny
1,5 łyżeczki soku z cytryny
3 duże jajka
1 żółtko
200 ml kwaśnej gęstej śmietany (18%)
Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę (nie za długo).
Masę serową wylać na schłodzony spód. Tortownicę owijamy starannie folią aluminiową, łącznie spód i brzegi najlepiej 2-3 warstwy w zależności od grubości folii, niektóre są bardzo cienkie. I nie do pieca jeszcze ;-) Będzie nietypowo...
Wkładamy tortownicę do większej tortownicy. Przygotowujemy kąpiel wodną - bo pieczenie będzie odbywać się w kąpieli wodnej. Do tortownicy większej wlewamy gorącą wodę, mniej więcej do połowy mniejszej tortownicy. Dlatego też trzeba starannie owinąć, żeby woda nie przedostawała się do sera.
I teraz do piekarnika - nagrzanego do 180 stopni. Przez 10 minut ścinamy w tej temperaturze. Następnie obniżamy temperaturę do 110 stopni i pieczemy ok. 60 minut, a nawet dłużej - aż cała powierzchnia będzie ścięta, ale oczywiście niespalona ;-) Najdłużej oczywiście sernik ścina się na środku tortownicy, od brzegu szybciej.
Po upieczeniu zostawiamy sernik w otwartym piekarniku do ostudzenia. Później też sernik powinien pozostać w formie na co najmniej 12 godzin.
"Mój" nowojorski sernik dekoruję wg fantazji, np startą czekoladą.
Sernik - boski - polecam. Warto, żeby zagościł w kuchniach ;-)
niedziela, 21 lipca 2013
Historia pewnego króla...
.. czyli opowieść, jak tort został mianowany "królem deserów". Krótko mówiąc (a raczej pisząc) będzie to historia tortu Sachera.
Przepis na oryginalny tort Sachera jest najpilniej strzeżoną tajemnicą, więc na blogu będzie nieoryginalny przepis, którego bazę stanowią doświadczenie kulinarne oraz lektura przepisów i porad na innych blogach.
Sachertorte - tak brzmi nazwa po niemiecku. Został wymyślony przez przez Franza Sachera, austriackiego cukiernika. W 1832 roku
pod nieobecność szefa kuchni, Franz Sacher, jako młodszy kucharz otrzymał polecenie stworzenia deseru dla księcia i jego wymagających gości (pracował na dworze księcia
Metternicha). W jego głowie powstał wówczas przepis na tort czekoladowy przekładany marmoladą
morelową i oblewany polewą czekoladową. I nie wiedział z pewnością wtedy, że jego tort będzie przedmiotem sporów sądowych, jego syna, założyciela hotelu Sacher, w którym
główną atrakcją była możliwość skosztowania Tortu Sachera a inną cukiernią, która pod tą samą nazwą wypiekała torty czekoladowe. Sacher wygrał i ma wyłączność na używanie tej nazwy.
Zbliżają się popularne imieniny Anny i Grażyny, może ktoś pokusi się o zrobienie? ;)
A z czego robi się "króla"? Otóż:
Składniki:
Ciasto:
2 tabliczki gorzkiej czekolady po 100 g
125 g masła
8 żółtek
10 białek140 g cukru pudru
125 g mąki pszennej tortowej lub jakiejś innej dobrej
szczypta soli
dżem morelowy do przełożenia
Polewa:
2 tabliczki czekolady
150 g śmietany 30%
Roztopić czekoladę i masło, dodać do ubitych trzepaczką lub mikserem żółtek. Dobrze wymieszać. Następnie białka ubijamy na sztywną pianę (dla niewtajemniczonych - uważać przy rozbijaniu jajek, bo jeśli
do białek dostanie się tam odrobina żółtka, nici z ubicia do sztywności). Podczas ubijania stopniowo wsypujemy cukier. Sztywność piany sprawdzam zawsze odróceniem miski do góry ;-))) ale może lepiej
nie sprawdzać, bo jeszcze piana będzie na podłodze i na ustach ze złości ;-)))
Oddzielamy trzecią część piany i dodajemy ją do masy z żółtek, masła i czekolady. Delikatnie i ostrożnie wsypujemy mąkę, resztę piany i mieszamy nadal bardzo delikatnie. Z ciasta robimy dwie części - przelewamy do okrągłych tortownic. Piecze się je w temperaturze 180ºC przez około 40 - 50 minut, najlepiej sprawdzić patyczkiem - jesli suchy, znaczy się git ;-)
Po ostygnięciu, jedną część ciasta smarujemy dżemem morelowym, drugą nakrywamy.
Na wierzch robimy polewę z czekolady i kremówki, rozcieramy na gładką masę bez grudek i wylewamy na tort. Nie polecam gotowych polew, bo są za słodkie i tort straci na smaku.
Dekorujemy bitą śmietaną przy podaniu.
Ten tort zrobiła moja córka na swoje 18 urodziny ;) Przepis zmodyfikowałabym o nasączenie. Tort jest trochę suchy - ale zależy co komu pasuje.
Niedzielne słodkości do kawy...
Najłatwiejsze ciasto w świecie, to podobno placek ze śliwkami, jak można było zorientować się po tekście dawniej śpiewanej piosenki dla dzieci. Może i łatwe, ale dla mnie najłatwiejsze z pewnością są ciastka ryżowe. Można je spotkać pod nazwą oshinki, prawdopodobnie nazwa pochodzi od tytułu serialu, jaki kiedyś można było oglądać w TV. Tam z biednej dziewczyny Oshin przemienia się w bizneswoomen. Nie wiem, czy składniki sugerują powiązanie z Japonią (główny składnik ciasteczek to kleik ryżowy - ale co on ma wspólnego z Krajem Kwitnącej Wiśni?), czy też, że wyglądają niepozornie i biednie, ale smakują po królewsku... Tego do końca nie wiem. Wiem, że są pyszne, szybko się robią i do niedzielnej kawy są bardzo prostym i szybkim rozwiązaniem na słodkości. Niemniej jednak muszę ostrzec, że równie, jak szybko powstają, tak samo, a może jeszcze szybciej znikają z talerza ;-)
Składniki:
1 paczka kleiku ryżowego
3 jajka
1 kostka margaryny lub masła
szklanka cukru
cukier waniliowy
3- 4 czubate łyżki wiórków kokosowych
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
dżem do wypełnienia ciastek
Wszystkie składniki oprócz dżemu, połączyć razem, wyrobić. Formować z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego. Układamy na blaszce posmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia (polecam papier) w niewielkich odległościach. W każdej kulce robimy wgłębienie. Pieczemy na złoty kolor (ok. 15- 20 minut) w temperaturze 180 stopni. Po ostygnięciu wkładamy w zagłębienie dżem.
I zjadamy ;-)
1 paczka kleiku ryżowego
3 jajka
1 kostka margaryny lub masła
szklanka cukru
cukier waniliowy
3- 4 czubate łyżki wiórków kokosowych
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
dżem do wypełnienia ciastek
Wszystkie składniki oprócz dżemu, połączyć razem, wyrobić. Formować z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego. Układamy na blaszce posmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia (polecam papier) w niewielkich odległościach. W każdej kulce robimy wgłębienie. Pieczemy na złoty kolor (ok. 15- 20 minut) w temperaturze 180 stopni. Po ostygnięciu wkładamy w zagłębienie dżem.
I zjadamy ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


